Aktualności

BOGACTWO WIECZERNIKA – rozważanie na Wielki Czwartek

Napisane przez Janusz Talik

czytania mszalne

Bogactwo Wieczernika

W dzisiejszy dzień nasze myśli kierujemy w stronę Wieczernika. I to tam właśnie podążamy. Za Jezusem i uczniami. Na Wieczerzę. Wieczerzę, która była zwyczajem żydowskim. Świętem.

W żydowskich rodzinach raz w roku wspominało i wspomina się dawną historię. Historię powikłaną, poplątaną, potarganą przez pustynne wichry. Mówi ona o Józefie sprzedanym przez własnych braci do Egiptu i o jego zdumiewającej karierze na dworze faraona. Wiemy, o głodzie, który zapanował w Egipcie i o ponownym spotkaniu wszystkich braci. Biblia mówi nam o pojednaniu pomiędzy nimi i o długich latach życia rodziny Józefa w Egipcie. A potem niespodziewanie przychodzi prześladowanie Izraelitów i ich otoczone cudami wyjście z Egiptu pod wodzą Mojżesza. Taka była pierwsza Pascha – przejście przez Morze Czerwone ku wolności, ku Ziemi Obiecanej.

Jezus, będąc w Wieczerniku razem z uczniami, znał bardzo dobrze tę historię. Miał też świadomość, że przyszedł na świat po to, aby każdego człowieka przeprowadzić przez życie, jakby przez Morze Czerwone do obiecanego Nieba. Z miłości. Miłości, której wyrazem było to wszystko, co w Wieczerniku się wydarzyło.

Najpierw Jezus obmywa nogi Piotrowi i wszystkim swoim uczniom. Ten gest ma głębokie znaczenie. Ujawnia on bowiem istotę miłości, jaką Jezus żywi do swoich uczniów. Do każdego człowieka. Umycie nóg to gest wyrażający jedność, wspólnotę, całkowite zjednoczenie. I jest to bardzo piękny, ale i bardzo ważny gest. Bo w Wielki Czwartek wspominamy ustanowienie dwóch sakramentów: kapłaństwa i Eucharystii. I to nie jest przypadek, że tuż przed ich ustanowieniem Jezus umywa nogi jako znak pokornej miłości, która łączy Go z każdym Jego uczniem. W obu tych sakramentach przecież chodzi o ścisłe zjednoczenie człowieka z Chrystusem. W święceniach kapłańskich słaby i grzeszny człowiek oddaje się na zawsze do dyspozycji Chrystusowi. A kiedy uczestniczymy w Eucharystii i przyjmujemy Komunię św. stajemy się Ciałem Chrystusa.

Dlatego dzisiaj, w czasie naszych rozważań zatrzymajmy się przez chwilę przy tych dwóch sakramentach. Przy kapłaństwie. I przy Eucharystii.

To właśnie w przeddzień swojej męki, Jezus Chrystus, gdy po raz ostatni spożywał wieczerzę z uczniami, ustanowił oba te Sakramenty. W swej ostatniej mowie skierowanej do grupy najbliższych Mu osób, skupił uwagę na ich jedności, na potrzebie wzajemnego szacunku i miłości. Zarówno Najświętszy Sakrament, jak i kapłaństwo są wyrazem jedności i miłości Boga do ludzi, która ma stać się wzorem dla wszystkich wierzących. Wskazują na nieskończoną miarę miłości, którą On nas obdarzył. Słowa Ewangelii: Umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował określają prostymi słowami styl życia Chrystusa i sposób, w jaki On kocha. Słowa aż do końca znaczą: aż do końca Jego życia, aż do ostatniego oddechu. Określają również miarę tej miłości. Mówią, że ukochał całkowicie, bez reszty, do końca – miłością bez granic i kresu. Uczniowie Jezusa mieli pozostać w świecie, podczas gdy On już zostanie uwielbiony. Musieli udźwignąć ciężar osamotnienia, przejść przez wiele prób. Będą naznaczeni cierpieniem, którego znakiem będzie krzyż w różnych swych wymiarach i znaczeniu. Jezus chce, aby wówczas, w ciężkich chwilach swego posługiwania, byli pewni Jego miłości.

Styl miłości Jezusa, opisanej prostymi słowami, aż do końca, ma stać się udziałem Jego uczniów. Gdziekolwiek będą, cokolwiek będą czynić, mają kochać w ten sam sposób. Dlatego, że Chrystus jest w nich. Bezmiar miłości Boga, jej potęga i siła, wzywają do bezmiaru posługi: jak św. Maksymilian Kolbe idący na śmierć zamiast brata – więźnia. Do końca.

Było to podczas II Wojny Światowej. 17 lipca 1942 roku. Ks. Jan Macha z Rudy Śląskiej został skazany na karę śmierci. Pół roku w głodzie i cierpieniu czekał na wykonanie wyroku. Wyroku za to, że nie zgodził się, w tych strasznych czasach, ażeby podpisać listę narodowości niemieckiej. Listę lojalności okupantowi. Listę, na której żaden duchowny się nie podpisał. To sprawiło, że nawet najbardziej nieżyczliwi Polakom wyrażali uznanie: Przed polskimi księżmi trzeba pochylić czoło, gdyż na taką masę żaden nie wyparł się swego narodu. Ale w odwecie zaczęły się jeszcze większe prześladowania, szykany i cierpienia. Ks. Jan był jednym z tych, którzy tego doświadczyli. Ale w wierności wytrwał do końca. Przed ścięciem w katowickim więzieniu, 2 grudnia 1942 roku, pisał w liście do swoich rodziców: Umieram ze spokojnym sumieniem. Nie smućcie się, bo bez jednego drzewa będzie las, a bez jednej jaskółki wiosna. Dziękuję za wszystko. Pamiętajcie o mnie w modlitwach. Do widzenia u Tronu Najwyższego Boga. Wierny. Do końca.

Dzisiaj dziękujemy za sakrament kapłaństwa. Za tych, których Jezus wybrał, aby byli wierni. Wierni do końca.

I dziękujemy za Eucharystię. Za prawdziwą i rzeczywistą obecność Jezusa wśród nas.

W muzeum sztuki w Watykanie jest piękny obraz Michała Anioła, zatytułowany: Dysputa, czyli dyskusja na temat obecności Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie.  Jak to jest możliwe, że Bóg zamieszkał wśród nas pod postaciami chleba i wina?  Artysta umie­ścił na płótnie wybitne postacie ówczesnej epoki: Ojca Świętego, uczonych teologów i filozofów, a pośrodku Najświętszy Sakrament w monstrancji. W tym samym muzeum znajduje się obraz nieznane­go malarza, który przedstawia odmienną rzeczywistość: wnętrze ubogiej chałupy wieśniaka.  Stary stół, a wo­kół niego rodzina: ojciec i matka w łachmanach, rozczo­chrane dzieci… Na kominku nie ma żadnych naczyń. Chciałoby się, żeby ów artysta umieścił na środku stołu olbrzymi bochen chleba z zatkniętym nożem! A on, jak­by na przekór wszystkiemu, ustawia na stole – mon­strancję, a w niej Jezusa Eucharystycznego! Jakże genialny zabieg artysty. Jezus jest wśród nas! Wyraźnie powiedział przed swoją męką: Nie zostawię was sierotami, ale będę z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata.  Dzi­siejszy dzień jest tego niepodważalnym dowodem.

Dzisiejszy czas również. Mimo wszystko! Dzisiaj możemy powiedzieć, że Jezus jest w sposób szczególny obecny w naszych domach. Przy naszym stole – jak w tym niepozornym obrazie z watykańskiego muzeum. Jest obecny wśród nas. W naszych Świątyniach, w Eucharystii. I w naszych domowych kościołach. We wspólnocie miłości. W duchowej komunii.

Dziękując dzisiaj Jezusowi za bogactwo Wieczernika, za Jego dary: za Eucharystię i kapłaństwo, a nade wszystko za Jego miłość do nas; miłość, której dowodem jest to, co w tych dniach przeżywamy, uobecniamy. Męka, śmierć i zmartwychwstanie. Za nas i dla nas. Pragniemy prosić o szczególną łaskę, byśmy tego, co dla nas uczynił Jezus nie zaprzepaścili; byśmy na tę wielką miłość Jezusa odpowiadali naszą miłością. Miłością do Boga i drugiego człowieka. Miłością, która będzie wyrażała się naszym życiem. Dobrym życiem. Naszym przezwyciężaniem słabości. Umieraniem dla grzechu, aby żyć Nowym Życiem. Życiem, które przyniósł nam Chrystus. I niech tak się dzieje w naszej codzienności.

O autorze

Janusz Talik