Styczeń to czas kolędowania i wspólnego biesiadowania będącego wyrazem radości płynącej z narodzin Naszego Boga. Ks. Krzysztof Bojan, jak co roku, zaprosił nas wszystkich do wspólnego stołu eucharystycznego i kolędowego. Spotkaliśmy się w Aleksandrowicach w parafii pw. Św. Maksymiliana Kolbe w dniu 11 stycznia 2026 roku.
Spotkanie rozpoczęliśmy wspólną modlitwą i konferencją. Nasz duszpasterz w konferencji wrócił do tematów poruszanych na poprzednich spotkaniach, podsumowując nauki wygłoszone od wakacji.
Mówił o tym czym jest błogosławieństwo, co wnosi w życie błogosławiącego i błogosławionego i dlaczego powinniśmy błogosławić się nawzajem.
Rozwijając temat rozpoczął od Bożego błogosławieństwa, którym jest świat i wszystkie stworzenia na nim żyjące, jako środowisko życia dla człowieka. A przez to jest wezwaniem Boga do wzrastania w Jego łasce, do tego, aby każdy człowiek, przez ciągłe oczyszczanie swojego serca i umysłu, czyli do ciągłego nawracania, stawał się prawdziwym człowiekiem, czyli takim jakim stworzył go Bóg. Kolejnym Bożym błogosławieństwem dla każdego człowieka, jest Jezus Chrystus i Jego ofiara na krzyżu. Suma tych obu błogosławieństw wyraził święty Augustyn w swoim słynnym zdaniu “niespokojne jest serce człowieka dopóki nie spocznie w Bogu”.
Kolejnym błogosławieństwem dla nas jest dziecko jako dar miłości Boga i dar miłości małżonków, oraz wzór jako dziecięctwo boże będące warunkiem naszego zbawienia.
W dosłownym znaczeniu błogosławić dzieci to znaczy wzmacniać jego siły, chronić przed złem i oddawać Bogu.
Kolejne błogosławieństwo odnosi się do nas samych i do naszej życiowej postawy wyrażonej w cytacie “…błogosławcie tych, którzy was prześladują” (Rz 12, 14). To jednocześnie proste i trudne. W świetle Ewangelii i nauczania to proste, a nawet logiczne. W obliczu przykładu podanego przez naszego księdza, (wyczytanego z książeczki “Sakrament pokuty” podarowanej mu przez jedną z parafianek), gdzie przekleństwo ciśnie się nam na usta w chwili, gdy ktoś nam zajedzie drogę, jest trudne, bo trudno zapanować nam wtedy nad emocjami. Trudne, ale nie niemożliwe. Ksiądz osiągnął to przez życiową praktykę. Modli się automatycznie za tą osobę, która przekracza przepisy. Ksiądz zauważa także, że błogosławieństwo jest darem zarówno dla błogosławionego jak i dla błogosławiącego jako źródło miłości Boga i człowieka do bliźniego. Tym darem obdarowywaliśmy się podczas naszych spotkań także w przeszłości czyniąc znak krzyża na czołach sobie nawzajem . Ten prosty gest sprawia, że trwamy w stanie pragnienia dobra i nie ulegamy złu. Trwamy w stanie błogosławieństwa. Konferencję zamknął zdaniem, że błogosławieństwo nie uchroni człowieka przed złem, ale daje pewność, że zło zostanie ostatecznie pokonane w Chrystusie.

Po skończonej konferencji rozpoczęło się nabożeństwo prowadzone wspólnie przez nas wszystkich, gdzie przez posługę liturgiczną i wspólny śpiew tworzymy wspólnotę osób wierzących. W pierwszym czytaniu z księgi Izajasza szczególnie wyrył się w mojej pamięci zwrot mówiący o tym, że Pan nie złamie nadłamanej trzciny,” nie zgasi ledwo tlącego się knotka”. Te słowa, nam niesakramentalnym dają szczególną nadzieję, że jako trzcina złamana grzechem nie jesteśmy z góry potępieni przez Boga i skazani na “dołamanie”, czyli na wieczną śmierć. Takie przestrzenie w Kościele jak nasze duszpasterstwo są żywym tego przykładem.
W niedzielę Chrztu Pańskiego Ewangelia przypomina nam tamte wydarzenia. W kazaniu zbudowanym na tym fragmencie uderzyło mnie jedno zdanie: Jezus nie potrzebował Chrztu, bo chrzest oczyszcza z grzechu pierworodnego, który nie dotyczył Nauczyciela z Nazaretu. Ale przyjął chrzest od Jana z dwóch powodów. Uniżył się, by uleczyć szkody jakie wyrządza naszym duszom pycha i po to, aby wywyższyć Jana Chrzciciela i jego posłannictwo- poucza nas ksiądz Krzysztof. Zarówno Jezus jak i jego kuzyn ( Św. Jan Chrzciciel) całe życie uniżali się dla wywyższenia Boga. Chrzest w Jordanie stał się spotkaniem Starego i Nowego Testamentu w tych dwóch wielkich Osobach. W samym centrum wydarzenia słychać głos samego Boga potwierdzającego Boskość Jezusa i pieczętując prawdziwość Janowego chrztu. Bóg w centrum Ewangelii, która dla każdego chrześcijanina powinna być centrum jego świata. W tym wydarzeniu Jan i Jezus przekazują sobie zadanie głoszenia Królestwa Bożego. Nasz kaznodzieja porównał to do sztafety.

Jan otrzymał pałeczkę męczeństwa, Jezus-pustynię i czterdziestodniowy post poprzedzający Jego działalność między ludźmi.
To święto jest także okazją dla nas, żebyśmy uświadomili sobie, że przez nasz własny chrzest zostaliśmy chrześcijanami co uszlachetnia i zobowiązuje do pokory i naśladowania Jezusa w tej miłości, która się uniża. Ksiądz Krzysztof przywołał przykład ze swojego życia, gdy nie potrafił uniżyć się i przyjąć pouczenie w sprawie tak prostej jak mycie naczyń.

Daje to do myślenia, że trzeba być uważnym w życiu nawet, a może szczególnie, w drobnych sprawach. Jako wzór do naśladowania postawił nam Matkę Teresę z Kalkuty, która w obliczu upokorzenia ze strony postronnej osoby nie zapomina o ubogich i prosi swojego prześladowcę o datek na jałmużnę. Zapamiętałam z tego kazania także zdanie, że duma jest także czasem ważna i potrzebna, bo nas chroni, ale pokora jest zawsze lepsza. Amen.
Jak już stało się tradycją, nabożeństwo nasz ksiądz zwieńczył namaszczeniem olejem świętego Michała Archanioła poprzedzonego modlitwą do tego potężnego Anioła. Ksiądz, dzięki temu daje wyraz swojej troski o nas, aby nas chronić od zła i uczy nas swojej wiary w moc tego “Wodza niebieskich zastępów”.
Wychodząc z kaplicy i kierując się do kawiarenki Emaus, powitaniom i rozmowom nie było końca. Nie wszyscy znaliśmy się, albo znaliśmy się od bardzo niedawna, ale gdyby popatrzeć na nas z boku, nikt by tego nie zauważył.

Z tego miejsca pragnę bardzo serdecznie podziękować i docenić bezinteresowną pracę trzech Pań obsługujących w tym dniu kawiarenkę. Pani Ania, Pani Magda i Pani Ola przywitały nas uśmiechem i uprzejmością. Ich wysiłek był widoczny na …stołach, gdzie nie zapomniały nawet o dekoracjach świątecznych. Jesteśmy bardzo wdzięczni, bo dzięki ich pracy czuliśmy się przy stole godnie i świątecznie, jak w domu.

Odnosząc się do tytułu tego artykułu to co nas połączyło to biały opłatek, którym podzieliliśmy się między sobą zawiązując nowe, bądź umacniając istniejące znajomości. Serdeczność i miłość braterska była obecna wśród nas i poczułam wtedy, że pomimo naszej ułomności, Bóg jest wśród nas. Był wśród nas także jeszcze ktoś. Specjalny gość, który udzielił nam ogólnego błogosławieństwa. To proboszcz tejże parafii, ksiądz Sławomir Kołata, który w tym samym czasie przebywał w kawiarence z panem organistą. Jego błogosławieństwo było kolejnym darem, który nas połączył. Ale to nie koniec prezentów, bo ogromną przyjemność i radość sprawili nam: Ryszard, który grał na gitarze, harmonijce ustnej i śpiewał kolędy. Wtórował mu drugi świetny muzyk, niewidomy Tadeusz, zwany przez naszego opiekuna Tadzikiem. A, że tak zwykle bywa, że przy okazji spotkań rodzinnych, je się pyszności, my także raczyliśmy się kanapeczkami i tortilkami i własnoręcznie upieczonym ciastem jako gest dobra i daru kilkorga z nas. Trudno było się rozstać. Nasz ksiądz też to zauważył i zaproponował kolejne takie spotkanie po Świętach Wielkanocnych. Już cieszymy się na to spotkanie i mamy nadzieję, że spotkamy się w jeszcze liczniejszym gronie. Dziękujemy wszystkim, którzy tworzą nasze wspólnoty i dziękujmy Bogu za naszego księdza Krzysztofa Bojana, który nas połączył. Błogosławionego czasu oczekiwania na kolejną msze i kolejne spotkanie w naszym rodzinnym gronie, do którego, tak naprawdę każdy może się przyłączyć. Serdecznie zapraszamy.
Ania Mikulewicz
Zdjęcia i współpraca ks. Krzysztof Bojan
