1. Czym różni się Msza Święta dla “niesakramentalnych” od zwykłej Mszy Świętej?
Trzema momentami. Pierwszy z nich to konferencja, którą wygłaszam przed każdą Mszą Świętą. Drugi moment to specjalna modlitwa, znajdująca się na naszej stronie internetowej, a zaczynająca się od słów: “ Panie Jezu Chryste, pełen miłości zasiadłeś ze swoimi uczniami do Ostatniej Wieczerzy…” Trzeci moment to moment przyjęcia Najświętszego Sakramentu podczas Mszy Świętej. Każdy wierny podchodzi do ołtarza. Osoby żyjące w łasce uświęcającej przyjmują hostię w tradycyjny sposób. Osoby żyjące w związkach niesakramentalnych składają ramiona na piersi i podchodzą pojedynczo, a ja w ciszy modlę się w geście wyciągniętej dłoni nad ich głowami.
2. Kto jest autorem tej modlitwy?
Autorami Modlitwy Pragnienia są sami uczestnicy duszpasterstwa. Ułożyli ją razem z ówczesnym opiekunem grupy, księdzem Czesławem Szwedem.
3. Jak członkowie tego duszpasterstwa odnajdują się w nim?
Podoba mi się ich zaangażowanie: pobożność, pragnienie uczestnictwa we Mszy Świętej, także przez podejmowanie funkcji liturgicznych. To jest też forma ich modlitwy. Często przychodzą przed Mszą Świętą: proszę się pomodlić za taką czy inną osobę, bo jest w ciężkiej sytuacji. Kontaktują się między sobą, są otwarci na przyjęcie nowych osób. W innych duszpasterstwach “profilowanych” nie spotkałem takiej wrażliwości na problemy innych. Tu widzę akceptację: nikt nie został odrzucony.
4. Czy przynależność do duszpasterstwa “wybiela” tych co skrzywdzili, odeszli, porzucili?
Czasami jest tak, że przychodzi opuszczona żona i pyta się: “To dla takich, co skrzywdzili i odeszli, jest miejsce w Kościele? Dlaczego się nie zajmiecie porzuconymi”. Ale osoby, które przychodzą do duszpasterstwa, są coraz bardziej świadome kolei swoich losów i żałują za popełnione zło. Poza tym to bardzo ważne dla ich dzieci, które uczestnicząc w spotkaniu – bo pary przychodzą też z dziećmi – widzą, że powtórny związek nie jest wyjściem z sytuacji. U samego źródła otrzymują przestrogę, aby z większą odpowiedzialnością podchodzić do międzyosobowych relacji.
5. Jaki jest przedział wiekowy osób należących do duszpasterstwa?
W duszpasterstwie są osoby starsze. Ale udało mi się, szczególnie poprzez informację w Internecie czy plakaty – przyciągnąć osoby młode. A na co oni mogliby liczyć w duszpasterstwie? Otóż ci młodzi twierdzą, że w tym środowisku odnaleźli Chrystusa. To tu stanęli w prawdzie swojej osoby. Często mawiam, że tworzymy wspólnotę ludzi żyjących w prawdzie, którzy mają odwagę przyjść na spotkanie i powiedzieć: jestem grzeszny, potrzebuję pomocy. Dzięki temu ja sam też otwieram się przed Panem Bogiem, żeby stanąć w prawdzie. A to bardzo ważne, żeby być uczciwym wobec siebie. Tak zawiązało się między nami zaufanie.
6. Na jaki aspekt w życiu duchowym człowieka kładzie się największy akcent w tym duszpasterstwie?
W duszpasterstwie akcentuję wymiar modlitewny w życiu. Czasami może nawet przedłużałem modlitwę. Najpierw spotykało się to z oporem, a później sami poczuli potrzebę modlitwy. Niektórzy związali się z neokatechumenatem czy innymi wspólnotami. Nasze normalne comiesięczne spotkanie zaczyna się od Mszy Świętej, potem mamy spotkania przy stole, rozmawiamy, pomagamy sobie nawzajem.
7. Co powinny sobie uświadomić osoby należące do “niesakramentalnych”?
Jestem także duszpasterzem niewidomych. Chodzi o to, żeby uświadomić im, że ich cierpienie ma sens – że mogą je ofiarować w łączności z Chrystusem z tych, którzy szczególnie potrzebują Bożej łaski. Osoby żyjące w związkach niesakramentalnych również pragną wspierać innych poprzez modlitwę i podejmowaną trudną drogę życia we wstrzemięźliwości seksualnej. Naszą pierwszą wspólną inicjatywą we wzajemnym obdarowywaniu się było spotkanie opłatkowe z bielskim biskupem pomocniczym. Msza Święta, spotkanie przy stole – niewidomi i “niesakramentalni”, a wszystko to w oprawie muzycznej zespołu młodzieży z Koła Poetycko-Muzycznego pod kierownictwem Zbigniewa Huberta z Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Jaworzu koło Bielska-Białej, która śpiewała kolędy w rytmie bluesa. Czuliśmy, że wszyscy jesteśmy Kościołem. To nas zbliżyło do siebie i podkreśliło wymiar ofiary w życiu. A kto dostrzeże wymiar ofiary, ten odkrywa chrześcijaństwo; łatwiej mu wtedy zaakceptować doświadczenia i podjąć trud dalszego życia.
8. Jakie są owoce przynależności do duszpasterstwa?
Wielu z nich nie wyobraża sobie teraz życia bez duszpasterstwa. Regularnie przychodzą na spotkania. Są też tacy, którzy nadal do nas przychodzą, mimo iż tworzą już małżeństwo sakramentalne, bo na przykład zmarł małżonek z pierwszego związku albo sąd kościelny stwierdził nieważność zawarcia ich pierwszego małżeństwa. Skoro ludzie mówią, że odnajdują tu Chrystusa, to ja wierzę, że On w nich działa. I dzięki temu tworzymy autentyczną wspólnotę Kościoła.
9. Czym jest “białe małżeństwo”?
Ta droga to ofiara. Wejść na nią można tylko dobrowolnie. Msza Święta też jest ofiarą i wymaga ofiary od nas. Inaczej nie zrozumiemy sensu Eucharystii ani tego, co uczynił Jezus.
10. Jakie są argumenty przemawiające za życiem w “białym małżeństwie”?
Nie mogę powiedzieć, żebym dysponował mocnymi argumentami za “białym małżeństwem”. Ja mogę podpowiadać, podprowadzać… Tylko Duch Święty potrafi przekonać człowieka, że to jego droga. I tylko wtedy ta decyzja, oparta na pragnieniu pójścia za Panem Bogiem, będzie trwała.
11. Jak wygląda droga formalna “białego małżeństwa”?
Różne diecezje posiadają rozmaitą praktykę. W diecezji bielsko-żywieckiej biskup wymaga, żeby za pośrednictwem proboszcza taką chęć mu zgłosić i on decyduje o dopuszczeniu takiej pary do sakramentów.
12. Jaka jest reakcja ludzi na życie w “białym małżeństwie”?
Na jednym ze spotkań sześćdziesięcioletni mężczyzna złożył świadectwo przed wspólnotą parafialną i powiedział, że po raz pierwszy po trzydziestu latach przystąpił do Komunii Świętej. Mówiąc to, rozpłakał się…. Zaśpiewaliśmy Te Deum. Ale łatwo też o nieporozumienia, o postawy typu: “ teraz będziemy was pilnować, czy naprawdę wytrwacie w tym postanowieniu…”.
13. A co z tymi, którzy nadal kochają, ale nie są już kochani przez współmałżonka?
Osoba opuszczona przez współmałżonka powinna prosić Boga, by otworzył ją na rozpoznanie sensu tego cierpienia w jej życiu. Nie powinna rezygnować z zadawania Panu Bogu pytania: dlaczego mnie to spotkało? Musi pójść drogą Chrystusa, umieć zaufać i powiedzieć: “ w ręce Twoje, Panie powierzam ducha mojego”. A także: “niech mi się stanie według słowa Twego”. W takich sytuacjach doświadczamy własnej bezsilności, ale też wielkości Boga i Jego miłości.
14. Czy cierpienie jakie niesie wstrzemięźliwość w “białym małżeństwie” ma chrystusową wartość?
Chrystus dał wzór, ukazując sens cierpienia. Poprzez przeżywanie cierpienia odkrywamy sens miłości. Osoby, które wybierają wstrzemięźliwość w nowym związku lub w ogóle w niego nie występują, wybierają krzyż. Łaska Chrystusa sprawia, że nie są jednak nieszczęśliwe. Bo krzyż staje się dla nich bramą do zbawienia. Cierpienie oczyszcza, powoduje, że odkrywa się, iż podstawą wszystkiego w życiu jest miłość Boga. Bliskość Boga, jakiej doświadczamy w cierpieniu, nic innego nie zastąpi.
15. Jaki jest przekaz kapłański w duszpasterstwie “niesakramentalnych”?
Staram się uświadamiać ludziom, że Pan Bóg ich kocha i pragnie, żeby przez bliskość z Nim umieli odczytać swoją własną wartość, swoją tożsamość i godność. Pragnienie Boga i łaska dokonują rzeczy, wydawałoby się z początku, niemożliwych i traktowanych ironicznie. A jednak życie w czystości jest realizowane właśnie na drodze coraz większego zbliżania się do Pana Boga.
16. Ból odsunięcia od sakramentów pokuty i Komunii Świętej jako wspólny mianownik “niesakramentalnych”. W jaki sposób jest zaopiekowany?
Kiedyś powiedziałem: czujecie ogromny ból, że nie możecie dostać rozgrzeszenia i przyjąć Komunii Świętej, ale skoro ten ból jest, to znaczy, że jest pragnienie Boga, że Bóg jest obecny w waszym życiu. Jeśli bólu by nie było, Bóg też byłby wam już obojętny. To dramatyczne, ale tak jest. I myślę, że osoby, które z tej wspólnoty dają świadectwo, podkreślają, że w spotkaniu ze mną poczuły się zaakceptowane, pociągnięte do duszpasterstwa, bo nie było nadmiernej penetracji ich życia, tylko akceptacja osoby, takiej, jaką ona jest. To mi bardzo pomaga odczytać obecność Boga w ich życiu jako Tego, któremu po prostu na nich zależy. Doznając takiej ogromnej miłości, osoby te stopniowo oswajają się z obecnością Boga w ich życiu i w konsekwencji odkrywają się przed Nim, dostrzegają Jego obecność, także w liturgii. Takim szczególnym momentem jest Komunia Święta. Wówczas większość z nich zwraca się do Boga słowami modlitwy, którą sami ułożyli razem z poprzednim duszpasterzem. To otwarcie się na Jezusa w sposób duchowy.
