Aktualności Duszpasterze

Homilia 20.06 – Czynić dobro, odrzucać zło – ks. Krzysztof

Po dniu spędzonym w służbie wobec tłumów, uzdrawiając chorych i głosząc dobrą nowinę, Jezus czuje, że nadszedł czas wypoczynku, i zaprasza uczniów, aby „przeprawili się na drugą stronę” jeziora.

Jezus jest tak zmęczony, że zaraz zasypia.

2. Nagle zrywa się gwałtowny wiatr i fale zaczynają wypełniać łódź wodą.

Uczniowie są przestraszeni. W obliczu zbliżającej się śmierci budzą Jezusa z pretensjami: ,,Nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?”

Ten epizod życia Jezusa z uczniami powtarza się czasem, również w naszym życiu. Są bowiem okresy, w których przeżywamy burzę i mamy wrażenie, że Jezus śpi, bo milczy i nic nie robi, aby wyciągnąć nas z kłopotów.

Następuje to nieraz wtedy – kiedy – owszem – dużo działaliśmy, ale niewystarczająco czuwaliśmy nad pielęgnowaniem modlitwy, lub kiedy w działaniu zapominaliśmy miłować Go w ludziach.

Kiedy zwracamy się do Niego na nowo w modlitwie, kiedy zaczynamy na nowo miłować naszych bliźnich, wtedy bywa nieraz, że Jezus budzi się, jak w przypadku sytuacji na jeziorze. Nie zawsze od razu. Czasem Jezus pozwoli, aby fale nieźle nami miotały …

Z czasem jednak wichry się uspokajają i nastanie również w nas i wokół nas głęboka cisza, w środku której Boży głos stanie się słyszalny, rozmowa z Nim na nowo się ożywia i rozwija.

Są to cudowne chwile, w których duszę wypełnia ogromna wdzięczność. Są to chwile, dla których warto przejść nawet przez wielkie cierpienia.

Kiedy Jezus śpi, nie jest więc jeszcze tak źle, jeśli my czuwamy.

3. Gorzej jest natomiast wtedy, kiedy On czuwa, a my śpimy. Widać to dobrze na przykładzie apostołów, śpiących w ogrodzie oliwnym w późnej godzinie po Ostatniej Wieczerzy.

Jezus czuwał i przeżywał dramat, a oni spali.

Zaspani apostołowie nie byli w stanie obronić Jezusa, lecz uciekali każdy w inną stronę i Go zdradzili.

Zły napadł na Jezusa nocą, korzystając z obniżonej czujności uczniów.

Historia lubi się powtarzać.

Również dzisiaj siły laickie starają się uśpić nas chrześcijan, przekonując nas, że to, co jest szkodliwe nie tylko dla Kościoła, lecz po prostu dla samego człowieka i dla życia społecznego należy tolerować, a nawet akceptować, bo nie jest groźne.

4. Wobec tych zagrożeń po pierwsze nie przestawajmy budować dobro. Po drugie starajmy się wyeliminować zło. Te dwie rzeczy muszą iść w parze. Jezus czynił ogromne dobro, ale wobec demonów dręczących ludzi nie pozostał bierny, lecz je wyrzucał.

Idźmy za Jego przykładem. Amen.

O autorze

Krzysztof Bojan