Dziś jaśnieje w całym Kościele misterium krzyża. Liturgia proponuje nam pewną wizję krzyża; mimo wszystkich wysiłków pozostaje ona wizją bolesną, wzbudzającą w nas uczucia skruchy i współczucia. W najważniejszym momencie dzisiejszej liturgii podczas adoracji krzyża – krzyż jest nam ukazywany jako „drzewo, na którym zawisł Chrystus”. W pieśniach towarzyszących adoracji krzyża przez wiernych, Jezus zwraca się ze smutkiem do grzesznego człowieka, mówiąc: ,,Ludu mój, cóżem ci uczynił? W czym zasmucił? Odpowiedz mi!”.
Jest to moment bardzo sugestywny w liturgii Kościoła; lecz kiedy rozmyśla się nad nim w świetle starożytnej tradycji chrześcijańskiej odczuwa się pewien brak; nie możemy się zatrzymać wyłącznie na cierpieniu, na współczuciu, poprzestać na przygnębieniu.

Dla pierwszych pokoleń chrześcijan krzyż nie był bowiem „drzewem, na którym Chrystus zawisł”, ale raczej „drzewem, na którym Chrystus zakrólował”.
Św. Paweł napisał do pierwszych chrześcijan: „Co do mnie, nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa”. (Ga 6,l4). Od niego Kościół przejął to uczucie krzyża-chluby i na tysiące sposobów wyraził to w liturgii, teologii oraz w sztuce. ,,Każdy czyn Chrystusa jest dla Kościoła katolickiego motywem do chluby, lecz największą chlubą jest krzyż” (św. Cyryl Jerozolimski, Katecheza 13,1). ,,Przypatrz się chwale krzyża! – powiada św. Augustyn. – On widnieje na czołach królów; jego działania świadczą o jego potędze; On podbił świat nie żelazem, lecz drzewem” (św. Augustyn, Enarr. in Ps. 54,12).
Panowanie Chrystusa zaczęło się dzięki zmartwychwstaniu, ale opiera się na krzyżu. Najdoskonalszą teologię Wielkiego Piątku ofiarowuje nam św. Jan w Apokalipsie. Baranek jest tam ukazany jako zabity, ale i stojący, to znaczy martwy i wskrzeszony z martwych; z królewskim dostojeństwem bierze księgę, której nikt nie potrafił otworzyć – księgę dziejów i ludzkiego przeznaczenia – i po kolei otwiera jej pieczęcie i równocześnie słychać donośny śpiew: „Baranek zabity jest godzien wziąć potęgę i bogactwo, i mądrość, i moc, i cześć, i chwalę, i błogosławieństwo (Ap 5,12).

Jak więc powinien zachować się wierzący wobec Krzyża? Powinien zagłębić się w cierpieniu Chrystusa, pozwolić, by ono przeniknęło go do głębi wdzięcznością, miłością, nadzieją. Jeżeli Bóg własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, to czyż wraz z Nim i wszystkiego nam nie daruje?
Niech dziś naprawdę zajaśnieje w naszych sercach tajemnica krzyża! Amen.
