Droga Krzyżowa – 3 kwietnia 2026 r.
STACJA I- Jezus skazany na śmierć
OSKARŻENIE. NIESŁUSZNY WYROK. UMYWANIE RĄK.
Doświadczasz tego w gronie przyjaciół, znajomych, w rodzinie. Niezrozumienie intencji współmałżonka, dziecka, przyjaciela, krytyka bez miłości i słowa: „Ty ZAWSZE tak robisz….” , albo :”Ty NIGDY mnie nie rozumiesz……”.
Przepraszam Cię Panie, że cierpisz w moich bliskich z powodu niepotrzebnych słów. Przepraszam Cię mój Drogi, moja Kochana Żono, Synu, Córko, że zabrakło chęci zrozumienia, pytania DLACZEGO? Przepraszam za słowa, które ranią!
STACJA II- Przyjęcie krzyża
PODJĄĆ KRZYŻ. Być wiernym w pełnieniu swoich codziennych obowiązków w domu, pracy, w szkole, na uczelni, w rodzinie. Wracasz z pracy, szkoły, a tu jeszcze zakupy, obiad, pomoc dziecku, schorowanemu rodzicowi przykutemu do łóżka. Czasami chciałbyś uciec od tego!
A Ty Jezu po biczowaniu w cierniowej koronie wbitej w głowę chwytasz krzyż, przecież nie masz już sił! Jedyną siłą dla Ciebie jest…..MIŁOŚĆ do człowieka! Wiesz, że ten Krzyż przyniesie dobre i wieczne owoce.
Pomóż mi Panie z cierpliwą miłością podejmować codzienne obowiązki mojego stanu wobec najbliższych.
STACJA III – Pierwszy upadek
POCZĄTEK PRACY, SZKOŁY, PIERWSZE LATA MAŁŻEŃSTWA.
Mam jeszcze tyle sił, energii, mam swoje plany, marzenia. ……..Wszystko poukładane….
Jednak tak niewiele trzeba – i przeżywam pierwsze porażki. Coś nie poszło jak zaplanowałem. Czegoś nie przewidziałem. Zawaliłem.
Wtedy w ciszy swego serca słyszę Twoje Słowa- „Moc w słabości się doskonali” .
Pomóż mi Jezu powstawać razem z Tobą. Pomóż zrozumieć, że jestem słabym człowiekiem i mam prawo do błędu. Jednak w Tobie jest moja siła! Pomóż mi wyciągać mądre wnioski i POWSTAWAĆ, POWSTAWAĆ …. I próbować iść DALEJ.
STACJA IV- Spotkanie z Matką
Spotkanie dwóch kochających się serc.
Maryja niewiele mogła pomóc Swojemu Ukochanemu, cierpiącemu Synowi. Ale BYŁA przy NIM. TOWARZYSZYŁA Mu w drodze.
W naszych przyjacielskich, małżeńskich, rodzinnych relacjach nie zawsze są potrzebne słowa, ale OBECNOŚĆ!!! Czasami wystarczy uchwycić za rękę, przytulić, uśmiechnąć się życzliwie, posiedzieć w milczeniu. Swoim wzrokiem dać znać drugiemu- „chcę Ci pomóc, wierzę w ciebie, wiesz, że możesz na mnie liczyć”.
Przepraszam Cię Jezu za każdy brak mojej obecności w życiu współmałżonka, dziecka, przyjaciela, starszego rodzica- kiedy mnie potrzebowali, a ja się głupio tłumaczyłem innymi zajęciami.
STACJA V- Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi
Jezus podzielił się swoim ciężarem krzyża z Szymonem Cyrenejczykiem.
Czasami Panie te sprawy, obowiązki- mam wrażenie, że mnie przerastają, że tego za dużo na jednego człowieka. Nie mówię ani Tobie, ani bliskim o tym. DLACZEGO? Próbuję to sama udźwignąć, ale po co? Przepraszam Cię Jezu, że nie dzielę się swoimi obowiązkami z małżonkiem, dzieckiem. Warto zwrócić się z prośbą:
-„Może włożysz dziś naczynia do zmywarki, ktoś inny mógłby wynieść śmieci, zrobić zakupy?”
Pomóż nam Jezu mądrze dzielić się obowiązkami w domu, w rodzinie. By każdy poczuł ciężar, ale i radość służby. A przez to byśmy szanowali pracę i wysiłek każdego.
STACJA VI- Otarcie twarzy przez Weronikę
Czuły gest, przytulenie, poklepanie po ramieniu w geście uznania i pochwały dla dziecka, otarcie kropli potu z czoła współmałżonka lub rodzica, otarcie łez płaczącemu dziecku… Dziesiątki drobnych gestów, które mówią o mojej miłości do drugiego człowieka- Tak jakbyśmy chcieli powiedzieć:- „Jesteś dla mnie ważny, rozumiem, co czujesz, chcę Ci pomóc”.
Panie Jezu daj mi proszę wrażliwość i odwagę Weroniki, która przedarła się przez tłum gapiów, aby pomóc TOBIE.
STACJA VII- Drugi upadek
Potykasz się Panie o kamienie. Upadasz.
KŁÓTNIA. …SPRZECZKA…..Powiedziałeś, powiedziałaś o jedno słowo za dużo. Jesteśmy na siebie obrażeni. Niech on pierwszy przeprosi. Przychodzą ciche dni. Moja urażona duma, poczucie bólu nie pozwalają mi jako pierwszy, pierwsza wyciągnąć rękę do zgody. …..
W oddali w pamięci mam słowa – „Niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce…” Jezu proszę o łaskę przebaczenia w moim domu, w gronie przyjaciół, sąsiadów. Obym szukał tego, co nas łączy, a nie dzieli. Uzdrów nasze zranienia, które budują mury między nami. Zamykają nas na siebie i powoli jak choroba wyniszczają nas od środka.
Stacja VIII- Pocieszenie płaczących niewiast
Dostrzec ból, lęk, kłopot, problem, z którym zmaga się moje dziecko, mąż żona, kolega w pracy, człowiek, którego spotykam na ulicy.
Czy wystarczy rozmowa? Może trzeba coś zrobić, jakoś pomóc? Załatwić? Na ile ja się do tego przyczyniłem?
Daj mi Panie umiejętność rozpoznania na ile realnie mogę pomóc, podzielić się z potrzebującym- nie tylko od święta , ale na co dzień?
Stacja IX- Trzeci upadek
Pan Jezus bardzo słaby, wycieńczony upada i wydaje się, że już nie powstanie. Ostatkiem sił dźwiga się znowu.
CIĘŻKI UPADEK. UZALEŻNIENIE. ZDRADA.
Jak wiele rzeczy potrafi zawładnąć człowiekiem, uczynić go niewolnikiem: alkohol, narkotyki, papierosy, hazard, pornografia, pracoholizm, media. Problem dotyka konkretnego człowieka, ale też jego rodzinę, środowisko, przyjaciół.
Początkowo wydaje mi się, że sobie poradzę, nic się nie dzieje, jest wszystko pod kontrolą. Zaczynam zakłamywać swoją rzeczywistość. Powoli się staczam. Podporządkowuję wszystko pod moje zachcianki, tłumaczę się, usprawiedliwiam, obwiniam innych, byle nie siebie….
Dopiero przyznanie się do słabości i świadomość, że o własnych siłach nie wstanę, że potrzebuję drugiego człowieka, potrzebuję BOGA- pomaga się dźwignąć.
Jezu powierzam Ci moją rodzinę i każdą, która zmaga się z problemem zniewolenia i błagam o wiarę, nadzieję i cierpliwą, mądrą miłość dla chorego i jego bliskich.
STACJA X- Obnażenie Jezusa z szat
Jezu, Twoje poczucie godności ludzkiej i boskiej pomogło Ci przetrwać bolesne odarcie z szat..
Panie! Na ile ja jestem sobą ?- w gronie najbliższych przyjaciół, we własnej rodzinie, w małżeństwie? Czy zakładam maskę kogoś innego? Jak długo można grać kogoś kim się nie jest?
Prawda o sobie samym, choć czasem bolesna pomaga. W odkryciu kim jestem? I jaki jestem? Dzięki temu pomaga w utrzymaniu trwałych, dobrych relacji z innymi. Otwieranie swojego serca przed współmałżonkiem, dzieckiem, przyjacielem pogłębia i umacnia naszą miłość i przyjaźń.
Naucz nas Panie ze sobą rozmawiać, prowadzić dialog- jako małżonkowie, jako rodzice. Obdarz wzajemnym zaufaniem, byśmy byli dla siebie wsparciem, potrafili się zrozumieć i głębiej poznać.
STACJA XI- Przybicie do krzyża
„Przeprowadź mnie Panie przez ciemną dolinę…”
CHOROBA. WYPADEK. KALECTWO. PROBLEMY PSYCHICZNE. WYPALENIE ZAWODOWE- czasami przybijają mnie. Podcinają skrzydła, krzyżują moje plany, marzenia, przybijają do łóżka. Nie mam siły wstać.
Można się wtedy buntować, krzyczeć do nieba i pytać DLACZEGO? Czemu to właśnie mnie się przydarzyło lub mojej rodzinie?
Ale potem przychodzi pytanie- co dalej? Można krzyż odrzucić, być wiecznie obrażonym na Boga…
Ale tez można KRZYŻ PRZYJĄĆ i PRZYTULIĆ. To jest początek nowej drogi, odkrycia sensu cierpienia, choroby, początek przemiany, poznania swoich nowych dróg i możliwości.
Jezu! Daj mi proszę odczuć Twoją szczególną obecność w chwilach ciemności, niemocy, czy choroby.
STACJA XII- Śmierć Pana Jezusa
Bóg- moja miłość- umiera…!
Śmierć bliskiej, ukochanej osoby, dziecka, małżonka, rodzica, przyjaciela- BOLI….Trudny czas żałoby….
Jednak miłość nie umiera! Na dnie przeszytego bólem serca jest nadzieja, że znowu się spotkamy. Bo życie się zmienia, ale się nie kończy!
BÓG jest MIŁOŚCIĄ….. i moją wiecznością!
Jezu, proszę Cię o łaskę wieczności dla naszych zmarłych. Pozwól nam Ojcze spotkać się z nimi kiedyś w niebie.
STACJA XIII- Zdjęcie z krzyża
Maryjo! Matko Chrystusa!
Pamiętasz jak urodził się Twój Syn w Betlejem? Jak tuliłaś i pieściłaś Małego Jezusa?
A teraz na kolana dają Ci to samo Ciało- ukochanego Syna- lecz zniszczone przez ból i cierpienie. Tak mało podobne do tamtego sprzed lat.
Przyjąć z szacunkiem pokrwawione, posiniaczone, pokrzywione przez chorobę ciało …. Siedzisz przy łóżku chorego ojca, matki, babci dziadka. Są tak mało podobni do tamtych sprzed lat.
Pomóż mi Maryjo z miłością i szacunkiem przyjmować starość moich bliskich.
STACJA XIV- Grób
Położono Cię Panie do grobu wykutego w SKALE.
Czasami doświadczam bardzo trudnej sytuacji. Mam wrażenie , że spotykam się ze ścianą, murem, którego nie przeskoczę. Nie widzę wyjścia. Widzę tylko ciemność. Przerasta mnie ta sytuacja- ten problem, np. brak pracy, brak perspektyw na dalsze życie. Nie widzę światła na swojej drodze..
Kiedy patrzę po ludzku- widzę tylko GRÓB.
Kiedy pozwolę Ci o Boże wpuścić choć trochę światła, choć promyk nadziei…Kiedy ostatkiem sił wołam do Ciebie Boże!… Zaczynam po cichu, powoli dostrzegać wyjście…Bo po Wielkim Piątku przychodzi zawsze…poranek ZMARTWYCHWSTANIA!
Pomóż nam Panie wszystkie najtrudniejsze chwile w rodzinie , w gronie przyjaciół przeżywać z Tobą połączeni, we wspólnej modlitwie i wspólnym wysiłku. Bądź naszą NADZIEJĄ!!!
