Dzisiejsza liturgia przedstawia Jezusa jako dobrego pasterza. Dobry pasterz to ten, kto prowadzi owce na zielone pastwiska i broni je przed wilkami. Daje owcom poczucie bezpieczeństwa. One mu ufają. Jezus jest dobrym pasterzem ludzi.

W dzisiejszej ludzkości rozbrzmiewa nie tylko głos Jezusa, lecz jeszcze wielka liczba innych głosów, tworzących dużo hałasu i zamętu. Wielu ludziom to wcale nie przeszkadza. Są jak owce, które idą dzisiaj za jednym, a jutro za drugim pasterzem, w zależności od tego, jaką strawę im obiecuje.
Współczesna kultura laicka sugeruje człowiekowi, że nie musi on iść za głosem Jezusa, nie musi być wierny zasadom życia przekazanym przez Ewangelię i tradycję chrześcijańską.
Najważniejsze jest według niej ( kultury laickiej) to, co sam człowiek myśli i co wybiera.

We współczesnym świecie panuje wirus, który powoduje chorobę egoistycznego indywidualizmu. Co zrobić, by uodpornić się na tego wirusa?
Wyobraźmy sobie parafialną grupę młodzieżową. Jest tam pewna dziewczyna – typowa nosicielka “wirusa indywidualizmu”. Zawsze obiecuje przyjść na spotkania, ale ostatecznie wybiera imprezę z kolegami, bo “to jej życie, jej wybór”. Idzie za głosami chwilowych pokus: dziś za modnym trendem z TikToka, jutro za obietnicą szybkiej kariery bez zobowiązań. W efekcie czuje się samotna, choć otoczona ludźmi – jak owca błądząc bez pasterza.
Ale pewnego dnia ta właśnie -typowa nosicielka “wirusa indywidualizmu” widzi, jak starsza pani z parafii, pani „X” – niskiego wzrostu, sama niesie ciężkie torby z zakupami. Zamiast przejść obojętnie, bo “to nie jej sprawa”, zatrzymuje się i pomaga. Potem angażuje się w grupę: organizuje wyjazd dla dzieciaków z ubogich rodzin, odwiedza chorych. Zaczyna służyć – nie dla poklasków, ale bo czuje, że to daje sens. Nagle jej “wirus” słabnie: zamiast zamykać się w sobie, otwiera się na innych. Grupa przestaje być luźnym zbiorem indywidualistów – rodzi się wspólnota. Dawniej typowa nosicielka „wirusa indywidualizmu”, słyszy głos Jezusa, dobrego Pasterza, i w tej owczarni czuje bezpieczeństwo i pokój. Służba uzdrowiła ją, tworząc relacje na obraz Trójcy.

Organizm jest zdrowy jeżeli w nim żywa jest miłość, ta miłość, którą Jezus przyniósł z Nieba. Ona zapobiega lub skutecznie leczy indywidualizm.
Ta Miłość wyraża się życiem w służbie. Służba to Boży styl życia.
Bóg stał się człowiekiem, aby nam służyć. Jezus będąc Bogiem, przyjął postawę sługi. Służył przez całe życie, lecząc wszelkie choroby, głosząc dobrą nowinę, uniżając się aż do oddania życia dla naszego zbawienia.
Służba zapobiega lub leczy indywidualizm, bo kiedy człowiek służy, wtedy żyje nie dla siebie, lecz dla innych.
Kto żyje służąc, uzdrawia życie rodzinne i społeczne, a z czasem pobudza innych do wzajemności. Sprawia, że dane środowisko przestaje egzystować jako zbiór ludzi zamkniętych w sobie lub walczących między sobą. Zaczynają oni dostrzegać siebie i służyć sobie nawzajem. Tworzy się wspólnota, tworzy się Kościół, tworzy się owczarnia, która idzie za Jezusem, za prawdziwym pasterzem.
Stworzeni bowiem na obraz i podobieństwo Boga-Trójcy realizujemy się wtedy, kiedy żyjemy wspólnotowo we wzajemnych relacjach. W takich wspólnotach, między swoimi uczniami, jest obecny Jezus, jak pasterz pośród owczarni.
Wszystkim swoim uczniom daje On odwagę oraz poczucie bezpieczeństwa, nadziei i pokoju. Amen
