Aktualności

Homilia 25.12.2022 – Narodziny Bożej radości – ks. Krzysztof

Powraca Boże Narodzenie. Choinki, kolorowe świeczki, żłóbek, wzajemne życzenia, pasterka o północy. 

Wszystko tak samo jak rok temu, jak zawsze? Tak i nie. 

Tak, ponieważ liturgia jest ta sama i nastrój podobny. Nie, z różnych powodów. 

Po pierwsze, ponieważ w naszej wspólnocie zaszły zmiany. 

Ktoś w tym roku pożegnał się ze światem i przeżywa to święto po drugiej stronie życia. Ktoś natomiast narodził się i po raz pierwszy widzi choinkę i szopkę. 

Po drugie, ponieważ my możemy przeżywać to święto bardziej świadomie niż do tej pory. 

Boże Narodzenie jest wydarzeniem, które wyraża w sposób szczególny, jak bardzo Bóg kocha każdego z nas. On nieogarniony prze ludzki umysł jak wszechświat nie możliwy do całkowitego poznania, stał się nam taki bliski, prze to, że stał się jednym z nas – człowiekiem.

Co więcej, stając się człowiekiem pozwolił nam, abyśmy lepiej siebie poznali – odkryli sens swego życia w godności bycia Dzieckiem Boga. Każdy z nas przez sakramenty może pozwolić Panu Bogu odnowić w sobie podobieństwo do naszego Stwórcy.

Bóg pragnąc, aby inne istoty mogły uczestniczyć w Jego życiu i szczęściu, stworzył nas, ludzi jako podobnych do siebie, jako osoby myślące, wolne, potrafiące kochać tak jak On.

Kiedy w odpowiedzi na swoją miłość doświadczył zdrady naszych prarodziców, nie porzucił nas i nie przekreślił. 

Bóg stał się mały i bezbronny jak dziecko, aby od początku uczestniczyć w pełni w naszym życiu. Przyszedł na świat w stajni, gdzie rodzą się zwierzęta. Zaraz potem był uchodźcą, jak wielu ludzi z krajów ubogich lub doświadczonych wojną. Musiał uciekać do Egiptu i mieszkać przez dłuższy czas w cudzym państwie i w cudzym domu. 

Dlaczego Bóg, aby żyć między nami, wybrał tak trudne warunki? 

Uczynił to, bo widział, jak wskutek grzechu dramatyczne może być życie człowieka i wiedział, że aby przekonać nas o swojej miłości do nas, nie wystarczy głosić nam dobrej nowiny. 

Potrzebna była próba miłości, która nie budziłaby żadnej wątpliwości. 

Dlatego Jezus całym swoim dalszym życiem udowadniał swoją miłość ku nam, lecząc chorych, pocieszając strapionych , przebacza czając grzesznikom, wskrzeszając zmarłych. Swoją miłość przypieczętował na krzyżu. 

Ponieważ jednak miłość nie umiera, zmartwychwstał i pomaga stale i cierpliwie każdemu z nas żyć w łasce uświęcającej i z nadzieją oczekiwać życia wiecznego. 

Istnieją różne sposoby bardziej świadomego uczestniczenia w tym, co jest istotą Bożego Narodzenia. 

Popatrzmy na nasze relacje. Może potrzebne są choć małe znaki szacunku lub pojednania. 

Nie bójmy się okazywać życzliwości. 

Czasem potrzeba tak mało, aby inny człowiek czuł się przez nas szanowany i kochany. Kilka dni temu ktoś mnie zaskoczył. Rozmawialiśmy w pokoju. Zauważyłem, że słońce może razić jego oczy. Wstałem z fotela i zaciągałem zasłonę, aby jego twarz znalazła się w cieniu. A on powiedział: ,,Widzisz, tam gdzie ja żyję, nikt by czegoś takiego nie zrobił”. 

Każdego z nas stać na dużo więcej. 

Życzę nam wszystkim, abyśmy wykorzystali każdą okazję, aby ludzie wokół nas mogli czuć się kochani. 

My sami pierwsi z tego skorzystamy, bo doświadczymy prawdziwej radości Bożego Narodzenia, Bożej radości. Amen.

O autorze

Mateusz