
Dziś rozważamy tajemnicę, świętych obcowania.
Wszyscy święci, czyli odkupieni przez Chrystusa, którzy przed nami przeszli przez to życie, począwszy od Maryi, tworzą wspólnotę, jedność – są uwielbionym ciałem Chrystusa, Kościołem błogosławionych. Są oni także – choć na inny sposób- w jedności z nami. Łączy nas z nimi miłość, która nigdy nie ustaje. Miłość pojęta jako miłość jednego Ojca- ich i naszego – jednego Odkupiciela i jednego Ducha oraz miłość pojęta jako „drugie przykazanie”, która sprawia że są z nami solidarni i o nas się troszczą.
Z powodu tej tajemniczej jedności, my także powinniśmy odczuwać bliskość ze wszystkimi świętymi, którzy przed nami uwierzyli w to wszystko, w co my wierzymy, którzy pokładali swoją nadzieją w tym samym, co my, którzy przecierpieli to, co nas napełnia cierpieniem.
Święci w niebie – jak zapewnił nas św. Jan – adorują Baranka siedzącego na tronie. Lecz także my tutaj – w mrokach wiary i w sakramentalnych znakach Go adorujemy! Oni są zaledwie – można tak powiedzieć- „z drugiej strony ołtarza”.
Taki jest klimat, w którym sprawujemy Eucharystię, Czytania biblijne, wybrane na dzisiejsze święto, mogą pomóc nam w zgłębieniu niektórych aspektów treści dzisiejszej uroczystości.

W pierwszym czytani św. Jan wprowadza nas do niebieskiego Jeruzalem – ono jest wypełnione ludem, który przybył z wielkiego ucisku i opłukał swe szaty we krwi Baranka (Ap 7,14), teraz zaś śpiewa pieśń zwycięstwa i chwały.

Kiedy od tej wizji pełnej chwały przechodzimy do Ewangelii, zauważamy odmienny klimat. Także tu mówi się o „błogosławionych”, lecz będących ubogimi, głodnymi i spragnionymi, prześladowanymi dla sprawiedliwości, płaczącymi! Kościół błogosławieństw jest Kościołem pielgrzymującym; dla niego Pan wytycza wąską drogę, która prowadzi do życia (Mt 7, 14 ).
Jaka zatem jest prawdziwa różnica pomiędzy nami a świętymi, którym dzisiaj oddajemy cześć? Oni już osiągnęli stan błogosławionych, my mamy tylko nadzieję na jego osiągnięcie W drugim czytaniu św. Jan wprowadza nas w głębszą i pocieszającą rzeczywistość – w coś, co nas łączy, zamiast oddzielać od sytuacji błogosławionych: Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy … Każdy zaś, kto pokłada w Nim tę nadzieję, uświęca się ( 1 J 3,2).
Jesteśmy wprawdzie dziećmi Bożymi dzięki sakramentowi chrztu św., ale nie staliśmy się nimi w sposób nieodwracalny. Tymczasem Komunia św., do której się teraz przygotowujemy, jest uprzedzeniem naszego wejścia do Jeruzalem niebieskiego.

Błogosławieni, którzy – a mam nadzieję, że wszyscy – zostaną zaproszeni także i na tę drugą ucztę przygotowaną przez Pana. Na ucztę, podczas której ukaże się swoim wybranym bez zasłon, ale „twarzą w twarz”. Amen.
