Aktualności

Autostradą do nieba

Wszyscy w życiu czegoś szukamy: sukcesu, stabilności, szczęścia. A jednak wszystko to przemija. Tym, co naprawdę trwa, jest świętość – czyli jedność z Bogiem. I co ważne: nie jest ona zarezerwowana dla wybranych. Każdy z nas jest do niej powołany.

Ale jak tę świętość osiągnąć? Jezus daje bardzo prostą odpowiedź: słuchać Słowa Bożego i nim żyć. I właśnie o tym mówi dzisiejsza przypowieść o siewcy.

Ziarno pada na różne gleby – tak jak Słowo Boże trafia do różnych ludzkich serc.

Pierwsza gleba to droga – twarda, ubita. To człowiek, który żyje powierzchownie. Słyszy, ale nie słucha. Słowo nawet nie zdąży zapuścić korzeni.

Druga to skała – tu jest zapał, ale tylko na chwilę. Człowiek się zapala, podejmuje postanowienia… ale szybko stygnie. Słowo nie ma w nim głębi.

Trzecia gleba to ciernie – bardzo nam współczesna. Człowiek przyjmuje Słowo, ale zagłusza je troskami, wygodą, pogonią za przyjemnością i sukcesem. I Słowo nie wydaje owocu.

I wreszcie czwarta gleba – dobra ziemia. To serce człowieka, który stawia Boga na pierwszym miejscu i stara się żyć Jego Słowem na co dzień. Nie idealnie, ale wiernie.

I wtedy dzieją się rzeczy niezwykłe: Słowo zmienia myślenie, karmi duszę i buduje jedność między ludźmi. Zaczynamy patrzeć na innych tak, jak patrzy Bóg. A tam, gdzie ludzie żyją Słowem – tam pojawia się kawałek nieba.

I można powiedzieć, że zamiast błądzić po różnych drogach życia, wjeżdżamy na… autostradę do świętości.

A na koniec mała, humorystyczna myśl: tylko pamiętajmy – na tej autostradzie nie ma „jazdy na tempomacie duchowym”. Nie wystarczy włączyć i jechać. Trzeba mieć ręce na kierownicy, oczy na drodze i… regularnie tankować – najlepiej Słowem Bożym i Eucharystią. Bo inaczej nawet na autostradzie można… stanąć na poboczu.

Amen.

O autorze

Krzysztof Bojan