Jezus wiedział, że ludzie dobrze rozumieją język ludzi prowadzących interesy.
2. Dlatego, żeby im przybliżyć wartość królestwa Bożego porównał je ze zdobyciem skarbu ukrytego w roli, z zakupem drogocennej perły.
Wszyscy Jego słuchacze zrozumieli, że człowiek, który znalazł skarb ukryty w roli i sprzedał wszystko co miał, aby kupić tę rolę, robił dobry interes i postępował bardzo sprytnie.

Po pierwsze nie robił z tego reklamy. Ukrył skarb ponownie, nikomu nic nie mówiąc.
W ten sposób właściciel roli nie dowiedział się o skarbie i ten człowiek mógł kupić to pole za normalną cenę. Kupiec może nawet nie bardzo zastanawiał się nad wartością roli: czy ziemia była żyzna, czy w niej było dużo kamieni. Dla niego ważna była nie tyle wartość pola, ile wartość skarbu.
3. Próbujmy zrozumieć tę przypowieść.
Człowieka, który znalazł skarb ukryty w roli i sprzedał wszystko co miał, aby kupić rolę w której był on (skarb) ukryty, możemy porównać z Jezusem, któremu drogie jest każde ludzkie stworzenie. On oddał życie, chcąc wykupić nas z niewoli grzechu. Dla Boga każdy z nas jest perłą.

4. Pozwólmy się Panu Bogu odnaleźć. Odkryjmy swoją tożsamość – dar jakim jest chrzest święty, co z a tym idzie świętość – życie w miłości do Boga i do bliźnich. Ten dar wymaga pielęgnacji – odnawiania czystości serca w sakramencie pokuty oraz życia tak aby wartość tego daru była widoczna, przekonywująca. Dlatego winniśmy być gotowi podobnie jak Bóg, również Jemu oddać wszystko, by świętość stawała się faktem – owocem trwania w Bogu.

5. To co możemy oddać Panu Bogu, to przeważnie niewielkie bogactwa, często różne drobne rzeczy, przyzwyczajenia, przekonania, programy, do których jesteśmy jednak przywiązani.

Dzisiejsza Ewangelia skłania każdego z nas do postawienia sobie kilku pytań:
A. Czy uświadamiam sobie miłość Boga do mnie?
B. Czy gotowy jestem również oddać Bogu swoje życie?Te różne drobne rzeczy?
Nie jest to takie proste, bo zawsze pojawia się jakieś „ale” … i jesteśmy niekonsekwentni. Wiem, że znajomy bardzo by się ucieszył z mojej wizyty, ale powstrzymuje mnie potrzeba bycia na bieżąco z informacjami w sieci, czy też media społecznościowe, mecz itd… Wtedy mówię: może pójdę innym razem. Nie jestem gotowy poświęcić w imię miłości tego wszystkiego.
Wiem, że dobrze byłoby wykonać tę pracę, ale mi się nie che.
Mógłbym komuś przekazać małą pomoc finansowa. Wolę jednak za te pieniądze coś kupić dla siebie.
Jak cienkie nitki uniemożliwiają lot ptaka, do nich przywiązanego, tak drobne przywiązania uniemożliwiają życie w miłości.
Kiedy odcinam te przywiązania, wtedy doświadczam prawdziwej wewnętrznej wolności i radości. Pozwólmy, więc odnaleźć się Panu Bogu, by być z Nim prawdziwie szczęśliwym. Amen.
