
Teksty liturgiczne tej pierwszej niedzieli Adwentu pozwalają nam odkryć, czym jest Adwent w swej najgłębszej rzeczywistości; jest to splot wspomnień, obecności, oczekiwań. Wspomnienie i oczekiwanie przeplatają ze sobą się w żarliwej modlitwie Izajasza z pierwszego czytania: „Ty, Panie, jesteś naszym Ojcem, Odkupiciel nasz – to Twoje imię odwieczne. Czemu, o Panie, dozwalasz nam błądzić z dala od Twoich dróg, tak iż serca nasza stają się nieczułe na bojaźń przed Tobą? Odmień się przez wzgląd na Twoje sługi i na pokolenia Twojego dziedzictwa. Obyś rozdarł niebiosa i zstąpił – przed Tobą zatrzęsłyby się góry”.
Wspomnienie o wcześniejszej dobroci i troskliwości Boga uwypukla smutek obecnej sytuacji, obciążonej grzechem i nieszczęściem. Pozwala to również mieć nadzieję na przyszłą nową interwencję Bożą.
Motyw oczekiwania pobrzmiewa także w Ewangelii. Z niej Jezus kieruje do nas uroczyste, a zarazem proste słowo, która wypełnia sobą cały Adwent: Czuwajcie! Jest to słowo, które również z nas, uczniów, czyni stróżów, albo dokładniej mówiąc – posługując się wyrażeniem Jezusa – czyni z nas odźwiernych.

Życie odźwiernego w nowoczesnym budynku w mieście może stanowić dla każdego chrześcijanina żywą ilustrację tej przypowieści. Odźwierny nigdy nie może oddalić się, jeśli nie ma zmiennika, musi zamykać drzwi, czuwać nad tym, kto wchodzi i wychodzi, zwracać uwagę na złodziei, jednym słowem musi nieustannie czuwać. Jego życie jest ciągłym oczekiwaniem, a raczej uważaniem.
Jezusowi chodzi nie tylko o uważanie w sensie intelektualnym, ale przede wszystkim o uważanie sercem.
Jako na przeciwieństwo czuwania można wskazać na rozpacz kogoś, kto nie oczekuje już niczego od przyszłości, który porzucił już nadzieję, wiarę i w związku z tym żyje z dnia na dzień, albo pozwala, aby zżerała go nienawiść.

Co do drugiego czytania, to mówi nam o „dniu Pana”, czyli o oczekiwaniu. Kieruje jednak naszą uwagę przede wszystkim na obecność: Nie doznajecie braku żadnej łaski, oczekując objawienia się Pana naszego Jezusa Chrystusa…
Cechą charakterystyczną łaski jest to, że jest ona darmowym darem Bożym (por. Rz 3,21nn). Ona wyklucza – przynajmniej jeśli chodzi o jej powstanie – czyny, zasługi, przestrzeganie nakazów i prawo: Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz Jest darem Boga (Ef 2,8).
Łaską nie możemy dysponować według naszego upodobania, to raczej ona posługuje się nami, zmienia nas, nadając nam nową tożsamość.
Św. Katarzyna ze Sieny, która pewnego razu w zachwyceniu ujrzała duszę w stanie łaski, mówi, że piękno tej duszy wydawało się jej prawie identyczne z pięknem Boga samego.

Łaska jest nieustannym przychodzeniem, które jednak nie rozciąga się w czasie, lecz wypełnia duszę. W końcu słowo adventus oznacza przecież przybycie. Łaska, więc nie oznacza w rezultacie niczego innego jak właśnie Boga, który przychodzi, aby nawiedzić człowieka przemieniając go swoją obecnością z pełnego słabości, w uczestnika Boskiej natury (2 P 1,4), w osobę, której „może być dumny”. Pozwólmy się więc Panu Bogu przemieniać. Amen.
