Aktualności

Na pielgrzymim szlaku – Pieniny

Napisane przez Janusz Talik

Z parafialnym Klubem Kulturalnym „Beczka” przy parafii pw. św. Maksymiliana Kolbe w Bielsku-Białej  Aleksandrowicach, w dniach 21 – 33 września br. przebywaliśmy w Pieninach. W pierwszym dniu zawitaliśmy do Łopusznej, gdzie najpierw odwiedziliśmy grób śp. ks. Józefa Tischnera oraz izbę Jego pamięci ” Tischnerówkę”. W kościele parafialnym Świętej Trójcy, św. Stanisława biskupa męczennika i  św. Antoniego Opata uczestniczyliśmy w Mszy świętej, którą sprawował nasz opiekun ks. Janusz Talik. Drewniany kościół w Łopusznej, najprawdopodobniej drugi z kolei, wzniesiony został na przełomie XV i XVI wieku na nieznacznym wzniesieniu – kępie odciętej potokiem. W 1504 roku konsekrował go sufragan krakowski Jan. Wnętrze kościoła nie posiada dziś jednolitego charakteru: jest to efekt wywołany nieco przeciwstawnymi tendencjami konserwatorsko – artystycznymi: swoistą regotyzacją i tradycją baroku. Gotycki charakter nadaje wnętrzu przede wszystkim wspaniały, choć wymiarami skromny tryptyk w ołtarzu głównym, który w polu środkowym mieści scenę koronacji Najświętszej Panny Marii przez Trójcę Świętą. Obraz powstał jeszcze przed 1460 rokiem. Jest przepięknym przykładem malarstwa szkoły krakowsko – sądeckiej. Główna bramka w ogrodzeniu kościoła, wzniesiona w okresie międzywojennym, posiada formę nawiązującą do stylu zakopiańskiego, z kapliczką w zwieńczeniu mieszczącą figurkę św. Michała Archanioła.

Z Łopusznej udaliśmy się do zamku w Niedzicy,  to średniowieczna warownia znajdująca się na prawym brzegu Zbiornika Czorsztyńskiego we wsi Niedzica-Zamek, Zamek  został wzniesiony najprawdopodobniej w początkach XIV wieku przez Kokosza Berzeviczego, prawdopodobnie na miejscu wcześniejszej budowli obronnej. W okresie średniowiecza i później na uposażenie właścicieli zamku składały się dobra wchodzące w skład Zamagurza. Dzisiaj  niedzicki zamek spełnia funkcje muzealno-hotelowe, będąc jedną z największych atrakcji historycznych. Do zamku prowadzi „aleja”. Za bramą wejściową i sienią znajduje się dziedziniec zamku dolnego. W obrębie tej części zamku mieszczą się pokoje gościnne. W części muzealnej można zobaczyć tzw. komnaty Salamonów, wyposażone w przedmioty z XVI – XIX wieku. Drewniane schody prowadzą na taras widokowy. Przez kolejną bramę wiedzie wejście do zamku górnego i do zamkowych lochów, które służyły jako piwnice, a także jako więzienie (urządzono tu tzw. izbę tortur). Na skraju dziedzińca zamku górnego znajduje się studnia wykuta w litej wapiennej skale o głębokości ponad 60 m. W tzw. Izbach Pańskich na zamku górnym zobaczyć można: salę myśliwską, izbę żupną i izbę straży. Po przeciwległej stronie Dunajca nad skarpą jeziora wznoszą się ruiny zamku w Czorsztynie. Trochę legendy o niedzickim zamku – pod koniec XVIII wieku na zamku i w jego okolicy rezydowali Inkowie: potomkowie Tupaca Amaru II oraz część arystokracji, uciekający przed hiszpańskimi prześladowaniami. Na terenie zamku inkascy zbiegowie mieli też ukryć część skarbu przeznaczonego prawdopodobnie  na sfinansowanie powstania przeciw Hiszpanii. Po zwiedzeniu niedzickiego zamku, udaliśmy się na zaporę Jeziora Czorsztyńskiego. Zapora o długości 404 m i wysokości 59,4 m, ma charakter budowli ziemnej z rdzeniem gruntowym. Umieszczone w niej urządzenia upustowe umożliwiają zrzut wody w ilości ponad 2 tys. m³ w ciągu sekundy. Ważną funkcją Zbiornika Czorsztyńskiego jest produkcja energii elektrycznej przez elektrownię szczytowo-pompową o mocy maksymalnej 90,5 MW, niewielką hydroelektrownię posiada również zbiornik wyrównawczy. Na jeziorze utworzona została sztuczna wysepka w celu udostępnienia miejsca lęgowego dla ptactwa wodnego.

Pożegnaliśmy się z Jeziorem Czorsztyńskim i udaliśmy się w dalszą drogę, a naszym kolejnym etapem, była miejscowość Sromowce Niżne. To stąd turyści najczęściej wybierają się na Trzy Korony, Górę Zamkową z grotą św. Kingi oraz do Czerwonego Klasztoru, położonego na drugim brzegu Dunajca. Nazwa klasztoru nie jest tajemnicą. Pochodzi ona od koloru nieotynkowanych początkowo ścian, które wykonane były pierwotnie z czerwonej cegły. To właśnie dzięki nim ta ciekawa budowla sakralna przeszła do historii jako „Czerwony Klasztor”.  Początkowo zabudowania klasztoru wykonane były z drewna. W 1360 roku zostały jednak zastąpione przez budynki ceglane oraz kamienne, wzniesione zgodnie z zasadami stylu gotyckiego. W XIV wieku Czerwony Klasztor składał się z jednonawowego kościoła z dwiema kaplicami bocznymi oraz zabudowań zarówno o charakterze klasztornym jak i gospodarczym.   Zespół klasztorny został z powodzeniem odrestaurowany w latach 1956 – 1966. Dziś w Czerwonym Klasztorze mieści się m.in. dyrekcja słowackiego Pienińskiego Parku Narodowego. Najbardziej okazałym budynkiem kompleksu jest gotycki kościół św. Antoniego z końca XIV wieku, który został w znacznej mierze zrekonstruowany w stylu barokowym. Przechodząc z Czerwonego Klasztoru do autokaru wzdłuż brzegu Dunajca mogliśmy podziwiać Trzy Korony oraz szczyty Tatr. Na nocleg udaliśmy się do Szczawnicy.

Drugi dzień naszej pielgrzymki rozpoczęliśmy od Mszy świętej w szczawnickim kościele pw. św. Stanisława Biskupa Męczennika, a po śniadaniu udaliśmy się do wyciągu krzesełkowego na Palenicę, skąd część naszej grupy pielgrzymkowej udała się na górską trasę, szlakiem Małych Pienin i do Wąwozu Homole. Natomiast druga grupa po pobycie na szczytach Palenicy i Szafranówki, podziwiała okoliczne szczyty Pienin oraz Tatr, przy bardzo ładnej pogodzie. Po zjeździe ze szczytu Palenicy, druga grupa udała się na indywidualne zwiedzanie Szczawnicy. Szczawnica jest znaną miejscowością uzdrowiskową, malowniczo położoną w dolinie potoku Grajcarek, w pobliżu jego ujścia do Dunajca, gdzie znajduje się przystań końcowa spływu Przełomem Dunajca. O charakterze leczniczym Szczawnicy decyduje łagodny i ciepły klimat oraz źródła leczniczych wód mineralnych (m.in. Szymon, Helena czy Magdalena). Oprócz bazy leczniczo-sanatoryjnej, świetnie rozwinięta jest tu również infrastruktura turystyczna, a zimą także narciarska. W ostatnich latach Szczawnica została ładnie odnowiona.

Z wielkim żalem żegnaliśmy się z Pieninami, tak pięknym i uroczym zakątkiem naszej Ojczyzny, być może jeszcze tu powrócimy.

 

Tekst i zdjęcia: Marian Szpak

 

O autorze

Janusz Talik